Dziennik Polski

W Toniach stacjonują trzy kompanie oddziałów prewencji
 

Z przyłbicą i tarczą

Ostatnie zamieszki w Łodzi, a także konieczność częstych interwencji policyjnych oddziałów zwartych podczas piłkarskich spotkań czy politycznych zgromadzeń wskazują na coraz większą przydatność funkcjonariuszy wyposażonych w kaski, tarcze, przyłbice i specjalne ochraniacze. W Małopolsce oprócz 300 tak wyposażonych policjantów, blisko 900 służy w tzw. nieetatowych pododdziałach prewencji.

Stadionowi chuligani dysponują prawdziwym arsenałem niebezpiecznych narzędzi, jak: noże, tasaki, siekiery, łańcuchy, rurki połączone łańcuchem, robione w warsztatach szkolnych maczugi nabijane wkrętami i śrubami, tłuczki do mięsa, kije bejsbolowe. Napastnicy rzucają w kierunku policjantów nie tylko kamieniami, ale i nakrętkami do śrub i śrubami, butelkami z koktajlem mołotowa, a nawet pojemnikami ze żrącymi substancjami. Policjanci oddziałów zwartych zatrzymali ostatnio przy drodze wyjazdowej z Krakowa kilkanaście wynajętych busów z chuliganami, przy których znaleziono kilkadziesiąt niebezpiecznych przedmiotów.

Każda komenda wojewódzka w kraju posiada zwarte oddziały prewencji. W Małopolsce - w podkrakowskich Toniach stacjonują trzy kompanie złożone z zawodowych policjantów.

- To jednostka wyspecjalizowana, której członkowie przechodzą specjalne przeszkolenie - mówi młodszy inspektor Janusz Grelak, naczelnik Sztabu Policji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. - A nie jest to łatwa służba. Niezwykle ważna jest odporność na stres oraz prowokacje i umiejętność działania w grupie. Dlatego wielkie znaczenie przy kwalifikowaniu ludzi do takiej pracy mają testy psychologiczne.

Trzy kompanie oddziałów prewencji to 300 funkcjonariuszy mających na wyposażeniu hełmy z przyłbicami, tarcze, ochraniacze na ręce i nogi, specjalne kamizelki, broń ostrą i strzelby gładkolufowe, a także w razie potrzeby ręczne granaty gazowe. Jednostka dysponuje też dwoma miotaczami wody (tzw. polewaczkami), transporterem opancerzonym typu "taran" służącym do niszczenia ulicznych barykad, automatycznymi wyrzutniami środków chemicznych do rozpraszania tłumów oraz "więźniarkami".

Poza tym w każdym plutonie jest kilku strzelców - to oni po wydaniu rozkazu oddają salwy z broni gładkolufowej. W czasie zamieszek pozostali policjanci wyposażeni w tarcze i długie pałki są zazwyczaj nieuzbrojeni, m.in. ze względu na możliwość utraty broni palnej w czasie walki z tłumem.

Podczas niektórych wydarzeń, np. meczy podwyższonego ryzyka, konieczne są większe siły policyjne. Dlatego oprócz pozostających stale w stanie gotowości oddziałów prewencji, istnieją także tzw. nieetatowe pododdziały złożone ze specjalnie przeszkolonych funkcjonariuszy ze wszystkich małopolskich komend i komisariatów. W Małopolsce jest dziewięć 95-osobowych kompanii, które w razie sytuacji zagrożenia w ciągu kilku godzin mogą stawić się do służby. Ich członkowie mają sprzęt przeciw zamieszkom, taki sam jak ich koledzy z podkrakowskich Toń.

- W szczególnie trudnych sprawach wspomaga nas także kilkudziesięcioosobowy Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny - dodaje Janusz Grelak.

Sformowane w kompanie, plutony i drużyny oddziały zwarte istnieją praktycznie na całym świecie, czasami działają w ramach policji państwowej. W Holandii służą do tego specjalne konne oddziały, a we Francji specjalistyczna jednostka do rozpędzania tłumów - CRS. W Polsce także istniały koncepcje powołania podobnej jednostki, po rozwiązaniu na początku lat 90. Zmechanizowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej (ZOMO), ale konieczność przeznaczenia na ten cel sporych pieniędzy i wymiany sprzętu pamiętającego czasy stanu wojennego, opóźnia przeprowadzenie zmian.

Technika działania zwartych grup ciągle ulega zmianom, chociaż podstawą ich interwencji są nadal tzw. szyki bojowe. Taki układ oddziały prewencji ćwiczą najczęściej. Policjanci mają w hełmach słuchawki i mikrofony zapewniające łączność radiową z dowódcami.

- Wybór policyjnego szyku zależy od konkretnej sytuacji - czasami wystarczy kordon przy zabezpieczeniu trasy przejazdu, niekiedy niezbędna jest tyraliera lub dwutyraliera, gdy trzeba zepchnąć na bok napierający tłum - wylicza mł. inspektor Grelak. - Inne warianty są stosowane przy wykorzystaniu miotaczy wody. Zasada jest jednak zawsze jedna - uspokajanie nastrojów, zabezpieczanie osób i mienia, funkcjonariusze nie mogą poddać się emocjom i zachowywać agresywnie. Przeciwna strona rzadko tego przestrzega. Kilka razy nasi ludzie zostali ranni, niedawno jednego z nich tylko zabezpieczenie ochroniło przed ciosem siekiery rzuconej przez "szalikowca".

- Stadiony już chuliganom nie wystarczają, "zadymy" przez nich prowokowane mogą się wydarzyć wszędzie i dlatego w Krakowie przez całą dobę dyżuruje pluton alarmowy - zapewnia pracujący w tym plutonie podoficer. - Możemy w ciągu trzech minut po ogłoszeniu alarmu ubrać się w stroje przeciw zamieszkom i ruszyć do akcji. W tym czasie, w razie potrzeby ściągane są na miejsce posiłki.
 

MAREK DĘBICKI